|
Tytułem wstępu kilka wyjaśnień. Do profesjonalnych recenzji przeróżnych nożydeł odsyłam do fachowych wydawnictw, stron internetowych i książek. Nie zamierzam tutaj rozwodzić się nad technicznymi szczegółami a raczej nad użytkowymi aspektami posiadanych przeze mnie noży. Może pomóc to w wyborze terenowego małego pomocnika, może kogoś zarażę swoim hobby. Wiadomo - z góry proszę o jakieś uwagi, o czym chcecie poczytać, może jakieś nurtujące was kwestie uda mi się wyjaśnić.
Na pierwszy ogień poszedł więc kultowy już KUKRASEK
Nóż produkcji chińskiej, bliżej nieokreślonego producenta. Niech napisy na głowni - Cold Steel Mini Gurka Light Kukri nikogo nie zwiodą. Nawet jeśli zrobiono je dla CS'a, to CS'owa kontrola jakości z nich zrezygnowała. Duży, taktyczny kawałek stali do zadań specjalnych. Mierząc po szablowemu (tj. od końca do końca w linii prostej) ostrze ma 25 cm długości, do tego 13 cm rękojeści. Szerokość - maksymalnie 6 cm, grubość klingi - 6mm. Rodzaj stali - nic szczególnego, jakaś chińska nierdzewka, pokryta fabrycznie czarną powłoką (nie jest to oksyda, raczej jakiś ekonomiczny zamiennik). Przy swoich rozmiarach jest stosunkowo lekki. Chwyt wykonano z gumopodobnego materiału. Jest solidny i daje pewne oparcie dla dłoni podczas pracy. Uzupełnieniem jego konstrukcji jest dziureczka na linewkę. Słusznie i taktycznie, z tym że wielu użytkowników najnormalniej ją zatyka. Pochewkę nadaje się jedynie do przechowywania noża, w żadnym wypadku nie sprawdzi się przypięta do pasa, warto pomyśleć o jej wymianie na coś sensowniejszego [oryginalna pochwa jest widoczna na obrazku poniżej- pierwsza od dołu].
Do czego toto może służyć? Bułeczki tym nie zmajstrujemy, pomidorka co prawda pokroił, ale zrobił to nieapetycznie. Masełkiem nie posmaruje, cienki plasterek wędlinki to nie dla niego zadanie. Fakt - w kuchni przyda się do otwierania puszek - sama przyjemność. Jakiś urodzony maniak poporcjuje nim kurczaka, albo żeberka - nawet kości to łatwizna. Jednak warto zabrać go na biwak - prawdziwy wół roboczy - rąbie, tnie, sieka jak szalony. Budowa szałasu, nacięcie drew na ognisko, podkopanie ściółki, nawet gwoździa da się tym przybić na upartego. No i wychodzi tu na jaw jego zaleta - zrobi robotę za małą siekierkę, ale waży ze 2 kg mniej.
Innym rodzajem zastosowań jest oczywiście walka. Specyficzna klinga w rękach Gurków na trwałe zapisała się w historii wojen. Nie próbowałem jeszcze, ale z pewnością kiedyś popróbuję nim powalczyć. Cięcia i pchnięcia w jego wykonaniu zapowiadają się sympatycznie, a zakrzywione ostrze powinno sprawdzić się przy blokach i dźwigniach. Kształt ostrza wywodzi się zresztą od powszechnie stosowanego w starożytności mieczyka o nazwie "Kopis". Używanego między innymi przez wojaków Olka Macedońskiego, którzy to zanieśli i rozpowszechnili jego kształt na wschodzie. Jak dla mnie dział otwarty - zapraszam do prób.
Podczas pracy ostrze ma tendencję do tępienia się, co jest w sumie normalne. Przywrócenie ostrości zajmuje parę minut machania ostrzałką. Co ciekawe najlepiej w tej roli spisał się zwykły kamień za 2 zł. Skoro już jesteśmy przy ostrzu, to warto zwrócić uwagę na powłokę. Nawet cięcie drewna zostawia ślady w postaci rys i ubytków. Nie mówiąc już o zabrudzeniach. W trakcie eksploatacji jeden z mich kukrasków został powłoki pozbawiony (dwa dni pracy z kamieniami, papierem ściernym i pastą polerską). Znacznie łatwiej potem zadbać o czystość klingi, a i nie ma się co martwić o rdzę - jakoś nie chce się pokazać. Niestety kosztem walorów taktycznych.
W sumie mierząc stosunek koszt/efekt - narzędzie godne polecenia. Za niewielkie pieniądze (naprawdę bezkonkurencyjny) otrzymujemy typowo terenowy zestaw do brudnej roboty. Swoimi walorami daje satysfakcję z użytkowania. A i nie szkoda katować go w trudnych warunkach.
Dodał: Woj_Wojciech
|
Komentarze