Wyszukiwarka
| Granat XM204HP High Power - Mad Bull |
| Wpisany przez Paweł Ossowski | |||||||||||||||||||||||
| piątek, 02 lipca 2010 11:12 | |||||||||||||||||||||||
|
Witam, na samym początku chcę zaznaczyć, że jestem cienki z terminologi technicznej, więc opisy części proszę traktować z pewną dawką humoru :-) Najpierw należy zaopatrzyć się w: Granat jest w brew pozorom banalnie skonstruowany. Nie są wymagane "specjalne" narzędzia czy umiejętności. Jednak nie polecam rozbierania go po piwie..
Po zdjęciu dolnej pokrywy ukażą się nam części odpowiedzialne za "odpalanie" granata, czyli kolejno spłonka, sprężyna oraz dolny zawór na którym znajdują się kulki odpowiedzialne za uzbrajanie i odpalanie granatu. Widać również lufy do których wchodzą kulki BB. Na górze granatu [na zdjęciu sam jego dół] znajduje się gumka odpowiedzialna za przytrzymanie kulek w komorze zapobiegającej ich wypadaniu. Również spełnia funkcję podstawowego hop-up`a podkręcającego kulki [najlepiej mieszać kulki 0,2g i 0,23g - ostatecznie 0,25g].
Najpierw ściągamy ze sprężyny "spłonkę". Warto przy tym zabiegu uważać na wspominanie wcześniej kulki. Można również sprawdzić spasowanie spłonki z dolną pokrywą granata [na zdjęciu wyżej - prawa strona]. Wystarczy na sucho włożyć do pokrywy i zobaczyć czy luźno w nim chodzi, jeśli chodzi opornie wystarczy wziąć papier ścierny [wodny] i skorygować średnicę [należy robić to z głową i równomiernie]. Dlaczego jest to tak ważne? Zakładam, że po 50-70 tym wystrzale zauważycie problemy z "uzbrajaniem" granata. Po prostu spłonka albo nie będzie chciała się do końca schować albo nie będzie chciała do końca wrócić. Może również być powodem syfonowania podczas nabijania.
Kolejno ściągamy sprężynę i na końcu zawór z kulkami. Warto zwrócić uwagę na sprężynę. Gdy jest za mocno ściśnięta [a to z czasem niestety nastąpi] należy ją rozważnie rozciągnąć [o max. 5mm]. Im silniejsza tym lepiej dla granatu. Stabilniej będzie się "uzbrajał".
Na zdjęciach można zauważyć, że żadna z kulek mimo trzymania zaworu pod ukosem nie wylatuje. Zostały one posmarowane smarem technicznym, dzięki czemu nie sprawią nam kłopotu przy kolejnych pracach konserwacyjnych granatu. Wystarczy wyjąć kulki posmarować je smarem. Podobnie robimy z dziurami w zaworze [pamiętajcie aby nie usmarować całego zaworu a zwłaszcza uszczelki - smar techniczny jest szkodliwy dla elementów gumowych. Na gumowe elementy stosować jedynie produkty zawierające silikon]. Ogólnie resztę komponentów smarujmy silikonem.
Po wstępnej kontroli granatu powinniśmy mieć następujące części przed sobą: A tak wygląda wspomniana wyżej kulka i dziura w którą wchodzi. Dolny zawór po lewej stronie zdjęcia ma uszczelkę umieszczoną w frezie. Jest to najważniejsza uszczelka w granacie. Ulega również najczęściej zerwaniu, zbutwieniu czy powiększeniu średnicy spowodowanej ciśnieniem panującym w granacie. Trzymanie granatu nabitego na maks nie jest najlepszym pomysłem. Co prawda można tak robić i prawdopodobnie nic się nie stanie, jednak to skróci żywot uszczelki. Z kolei trzymania granatu na sucho z czasem rozszczelni go. Uszczelka nie będzie się dobrze dopasowywać do frezu i np. przy nabijaniu przed strzelanką będziecie mieli szereg syfonów zanim uda wam się go prawidłowo nabić.
Dlatego jeśli to tylko możliwe nabijcie go odrobinką gazu - byle coś wypychało tą uszczelkę. Może się zdarzyć, że nie będziecie mieli zapasowej uszczelki w trakcie strzelanki, bo np. wasza uszczelka się rozeszła. Wtedy można się ratować na 2 sposoby. Pierwszy z nich to wziąć uszkodzoną uszczelkę i nałożyć ją na stożek zaworu [nie na frez]. I złożyć granat - uzbroić - nabić. Powinno działać, jednak będziecie mogli oddać tylko jeden strzał - uszczelka wróci na frez i nie będzie już uszczelniać. A więc po takim numerze trzeba ponownie go rozebrać. Można próbować o-ringami o innych wymiarach. Drugi sposób to wepchanie na stożek różnych nietypowych uszczelniaczy np. guma do żucia, zrywka itp. Przy dobrym upchaniu tych substytutów powinno udać się wam oddać choćby 1 strzał.
Widać dwie dziury - do nich wkładamy np. punktak czy mały śrubokręt i odkręcamy [gwint jest prawoskrętny a więc kręcimy/odkręcamy w przeciwnym kierunku ruchu wskazówek zegara]. Najprawdopodobniej będzie bardzo lekko chodził - miałem tak we wszystkich granatach. Zalecam jednak przy pierwszym podejściu wykorzystanie obu dziur do wykręcenia tej części.
Chwyt dolnego zaworu granatu powinien mieć w 100% całą uszczelkę. Każde naderwanie, czy widoczne zbutwienie gumy jest nakazem jej wymiany. Ta uszczelka jest jedną z najważniejszych w granacie. Co prawda żeby pękła to nie wiem co trzeba by było zrobić, ale akurat z 4 granatów jakie miałem w "nowym" gumka się urwała.. I standardowo oczyszczamy najpierw papierem i następnie smarujemy silikonem. To powinno w większości przypadków załatwić sprawę.
Jednak w moim przypadku ten zabieg nie był skuteczny. Podobnie jak w spłonce materiał z czasem zmienia swoją średnicę. Jednak w chwycie dolnego zaworu w przeciwieństwie do spłonki zamiast zwiększać średnicę to ją zmniejszał [SIC?!]. A więc gwint nie siedział w 100% i miał minimalne luzy. Dziesiętne części milimetra jednak wpłynęły na szczelność. Skutecznym zabiegiem jest taśma teflonowa. Owijamy nią gwint na chwycie [tak z 2 razy] i wkręcamy chwyt ponownie do obudowy granatu. To z pewnością uszczelni granat na amen.
Elementem wymagającym dużej pielęgnacji i uwagi jest górny zawór. Jest to najsłabszy element granatów Mad Bull`a. Nie wiele różni się od zaworów w replikach gazowych [np. Beretta HFC, czy KJW]. Typowa awaria to syczenie z zaworu - obsunięcie uszczelki bądź zablokowanie igły w dolnym położeniu. Przy takim problemie należy rozebrać zawór [dla leniwych można spróbować lekko odkręcić i ponownie dokręcić - możliwe że zaskoczy]. Jeśli jednak to nie pomoże to obracamy granat zaworem ku górze i odkręcamy go [gwint prawostronny].
Gdy będziemy mieli zawór w ręku delikatnie odkręcamy dolną część [gwint prawostronny]. Powoli wyciągamy go z obudowy zaworu. Na zdjęciu widać również górną uszczelkę, która zawsze musi być czysta. Jeśli ona nie będzie szczelna to przy ładowaniu będzie uchodził gaz. Także standardowo oczyszczamy papierem i smarujemy silikonem. Takie uszczelki dostaniecie w sklepach np. samochodowych bądź sklepów specjalizujących się w paskach rozrządu, uszczelnień, pomp, hydrauliki itp. Wymiar tej uszczelki jest uniwersalny, więc nie ma problemu z jego nabyciem.
Po odkręceniu dolnej części zauważymy w niej sprężynkę. W przypadku zawieszania się zaworu należy ją wyjąć i lekko naciągnąć [ok 2mm]. To miejsce musi być również oczyszczone i nasmarowane.
Dobrym narzędziem do wyciągnięcia sprężynki może być wcześniejszy punktak, długopis, czy cyrkiel. Nie próbujcie wyciągać jej ręką - mocno siedzi i zbyt gwałtowne jej ciągnięcie może wam ją nieźle wydłużyć..
Aby skontrolować stan igły należy ją nacisnąć i przepchać przez obudowę zaworu [tę czynność wykonywać tylko po okręceniu dołu zaworu]. Wciskamy delikatnie i obserwujemy ruch igły. Powinna ona wyjść bez żadnych problemów, jednak zalecałbym przesmarowanie silikonem zaworu od dołu aby zminimalizować tarcie wew. gumek.
Na tym zdjęciu widać wszystkie komponenty górnego zaworka a więc:
Zawór zawiera 3 uszczelki. Jedna na korpusie [ogólno-dostępna] oraz 2 małe uszczelki na igle. Niestety tych drugich dostać nie można w sklepie. Trzeba szukać zamienników np w zapalniczkach. Czasem udało mi się tę większą znaleźć. W każdym bądź razie ciężko jest je dostać. Na igle warto skontrolować wlot czy nie jest powyginany, zapchany itp. Standardowo czyścimy i konserwujemy całość silikonem.
Wybranego o-ring`a nakładamy na zawór. Należy się upewnić, że będzie siedział ciasno i że przy wystrzale nie odleci nam razem z kulkami. Można włożyć nawet 2 o-ringi, jest to pewniejsze rozwiązanie.
Po wstępnym nałożeniu uszczelki bierzemy wcześniej wspomniane narzędzie z zapalniczki [to jest końcówka z lejka który pobiera gaz z pojemnika].
Po nałożeniu uszczelki smarujemy uszczelkę silikonem. Dociskamy narzędziem delikatnie pierwszego o-ring`a wykonując tym sam lekkie obroty w jednym kierunku. Po włożeniu pierwszego wkładamy drugi o-ring i podobnie jak w pierwszym delikatnie go wciskamy.
Teraz pozostaje tylko ponownie wkręcić zawór do obudowy. Uwaga! Przy wkręcaniu zaworu starajcie się nie naruszyć igły [nie wciskać jej]. Sam zawór powinien być solidnie dokręcony, tak żeby uszczelka nie miała luzów. Teraz pozostaje tylko złożyć granat do kupy.
Po złożeniu uzbrajamy granat dociskając spłonkę do dna. Po dociśnięciu będzie można usłyszeć klik odpowiadający przeskoczeniu kulek na zewnątrz blokując wylot do luf granata. Potem zwalniamy spłonkę. Spłonka powinna być na równi z osłoną [nie może być żadnej różnicy]. Tylko wtedy granat jest gotowy do nabicia.
Może się zdarzyć, że mimo poprawnego wykonania wszystkich czynności wymienionych powyżej granat nie będzie chciał się ubezpieczyć. Są 2 sposoby aby to sprawdzić. Pierwszy z nich [ten łatwiejszy] to lekkie odkręcenie dolnej osłony granatu [tak z 1,5 obrotu na gwincie] i wciśnięcie spłonki [będzie mieć luźniejszy skok i odskok]. Jeśli to nie pomorze to niestety trzeba rozebrać granat i sprawdzić położenie metalowych kulek w dolnym zaworze oraz czy spłonka luźno chodzi w dolnej osłonie granata.
Spłonka przyjmuję taką pozycję [jak na zdjęciu] również po oddaniu strzału. Aby uzbroić, wystarczy ponownie wcisnąć i naładować granat gazem.
Tak wygląda uzbrojony granat. Spłonka jest na równi z osłoną. Granat należy najpierw nabić gazem a potem załadować go kulkami. Widziałem przypadki [i mi się to też przytrafiło], że po załadowaniu granata kulkami przy nabijaniu dolny zawór nie trzymał w 100% gazu i przyjąłem na twarz 200 kulek. Na szczęście zawsze mam okulary na sobie i wam radzę również je nosić. Granat można naładować szybko-ładowarką. Wystarczy od otworu odsunąć jakieś 3mm i nabijać. Zaoszczędzi wam to mnóstwo czasu i nerwów. Każdy zadaje sobie pytanie, czy moje granaty wytrzymają katowanie gazami takimi jak CO2, CO2 HP, NITRO? Wiele osób używa dość dziwnych argumentów.. W każdym bądź razie strzelałem z każdego z wymienionych gazów. Problem z jakim możecie się spotkać to urwanie uszczelki przy dolnym zaworze [ta na frezie] i rozszczelnienie górnego zaworu. Jednak na zwykłym Green Gaz`ie równie szybko potrafią się rwać. Ich zużycie tkwi najczęściej nie w ciśnieniu a w temperaturze. Jeśli nie będą systematycznie konserwowane zbutwieją i prędzej czy później porwą się. Jeśli będziecie używać wazeliny technicznej [niby substytut Silikonu] to uszczelki wam się rozejdą i nie będą spełniać swej roli. Trzymając granat nabity na max`a również przyspieszacie ten proces. Jest parę rozwiązań zasilania granatów gazem CO2. Moim pierwszym rozwiązaniem było nabycie butli Paintball`owej 20OZ [uncji] z zaworem On/Off [nie zalecam kupowanie z zaworem igiełkowym] oraz dokupienie adaptera CO2 Mad Bull`a. Strzelałem z niej cały rok i przy sprzedaży została mi jeszcze połowa.. Nabicie takiej butli kosztowało mnie 37zł. Jednak taka butla była za duża aby mieć ją zawsze przy sobie [na mil-sim`ie byłby to duży problem]. Dlatego zdecydowałem się na zakup adaptera CO2 na patrony. Takie rozwiązanie nie jest tak tanie jak pierwsze, jednak komfort użytkowania niweluje tę wadę. Jest przede wszystkim mały i można go mieć zawsze przy sobie. Ładuje się go patronami, które dostaniecie prawie wszędzie. W granatach Mad Bull`a 204 HP starcza nam na 6-7 efektywnych nabić [takich przy których będzie 100% wydajności]. Każde dalsze nabicie [starczy jeszcze na ok 2-3] będzie drastycznie skracać zasięg]. Nasuwa się kolejne pytanie, czy warto? Powiem wam szczerze, że na początku byłem z nich tak niezadowolony że chciałem je sprzedać. Ciągle problemy z ustawianiem spłonki, ciągłymi syfonami, problemami i nieszczelnościami skutecznie mnie odpychały. Jednak gdy udało mi się je ustawić i uszczelnić zawsze pojawiał mi się uśmiech na twarzy gdy kogoś tym trafiłem. Dla wprawnego gracza jest to poważna broń. Mój osobisty rekord padł na Tomaszowie [2007] gdzie jednym strzałem ściągnąłem 6 osób. Jednak takich akcji nie miałem wiele. Wydaje się być w takim razie niezbyt potrzebnym gadżetem, jednak nie denerwuje was gdy ktoś chowa się za krzakami i kulki nie przechodzą przez gąszcz? Albo w budynku gdy jest małe okienko z którego ktoś kampuje? Granat będzie wtedy dla was wybawieniem. Osobiście polecam granaty Mad Bull`a ze względu na ich banalną konstrukcję i system uzbrajania. Jednak nie wpadajcie w nadmierny zachwyt. Wymagają tyle samo pracy co inne granaty. Ale ten typ HP 204 jest najmocniejszym granatem na rynku. Wersje z limited edition na CO2 lecą krócej od tych z 204 HP. Dodał: biolon |